Menu

Efekt kursora dostarczyły profilki.pl

Powerfulleyes

Kolejny miesiąc za nami i czas na jego podsumowanie. Szczerze nie spodziewałam się go, aż tak udanego bynajmniej (znowu) pod kątem książkowym.
Zacznijmy jednak od początku.
2 styczeń
Może jako tako szalenie roku nie zaczęłam, ale zawsze coś. Na pierwszy rzut odwiedziłam dawną sąsiadkę, która się wyprowadziła. Oprócz tego grałam w bilarda no i gwóźdź programu... ŚCIĄGNĘŁAM Pou. :D
To małe pocieszne stworzonko tak się każdemu spodobało, komu je pokazałam, że musiałam specjalnie nosić drugi telefon z instalką :D Jest jeden kategoryczny minus w posiadaniu Pou. Żre baterie telefonu bardziej niż używanie na nim internetu!
3 styczeń
Po długo tygodniowej przerwie, podwójnym rozjaśnianiu i farbowaniu włosów, czas było je podciąć. Postanowiłam się tym zająć właśnie 3 stycznia. Nie była to jakaś planowana data tylko "okazja nie do odrzucenia" włosów ubyło mi około 4-5cm. Ponadto miałam katar co jest już chyba nieodłączną częścią mojego życia... na szczęście podczas czterogodzinnego grania w pingla troszkę mi przeszło.

5 styczeń
Tego dnia rozpoczęłam projekt swojego nowego kalendarzo-organizer-pamiętnika :D o czym możecie poczytać tutaj [klik] Macie tu dokładnie opisany mój cały dzień. Począwszy od układania ciuchów skończywszy, na nie potrzebnych mi koraliczkach i Legolasie :D


6-7styczeń
Te dni zdecydowanie nazwałabym "Dniami blogowymi". Nowy rok postanowiłam zacząć z nową odsłoną blogową stąd też moje dwa dni "męczarni" nad dopracowywaniem swojego blogu do "perfekcji" (każdy ma własne zdanie na temat pojęcia perfekcji stąd te cudzysłowy).
Na pierwszy rzut poszło logo i zmiana tła z ciemnego na jasne. Na sam koniec zostawiłam menu. Robiłam je około 5h dlatego jeśli ktoś chce się rzucić na projektowanie menu niech to zrobi na samym początku swojego blogowania. Wpisywanie 100 wpisów w odpowiednie rubryki było na prawdę czasochłonnym wyzwaniem.
stara odsłona blogu
wersja najnowsza

8 styczeń
Nastał dzień kiedy to na torrentach pojawiła się w miarę możliwa do obejrzenia wersja Hobbita, zatem nie omieszkałam jej ściągnąć. Ponad to ścięłam swoje pazurki. Były w tak opłakanym stanie, że nawet długie, które ubóstwiam nie dawały mi żadnej satysfakcji. Nie mam zielonego pojęcia jak je zregenerować. Póki co używam oliwki z Eveline. Zobaczymy czy na coś się zda. Oczywiście nie używam jej według zaleceń - codziennie - a jak najdzie mnie ochota :) No i 8 styczeń był również początkiem fazy na Pretty Little Liars. Właśnie dziś puszczono nowy odcinek po bardzo długiej przerwie :)
9 styczeń
Czy działo się coś ciekawego? Chyba nieee pomijając, że karbowałam sobie włosy :D


10 styczeń
Dopiero w tym dniu dotarła do mnie książka, którą wygrałam w grudniu. Jednakże jeśli dotarła ona w styczniu to bez wyrzutów sumienia umieszczam ją właśnie w tym zestawieniu. Kiedy tylko uporam się z książkami z biblioteki, które "walają" mi się na półce, to niezwłocznie przeczytam tą książkę!


Pierwszy raz spotkałam się z książką z tak powykręcanymi tytułami - chodzi mi o czcionkę. Myślałam nawet, że takich rzeczy robić nie można! :D a tu proszę :) zaskoczenie i to wcale nie negatywne.

A to mój stosik biblioteczny jakby ktoś był ciekawy. Serię PLL przeczytałam obecnie czytam Finale :)

16 styczeń
W tym dniu zaś byłam przeszczęśliwa. Czemu? sami zobaczcie co przyniósł mi listonosz Sebastian :) (btw. tyle razy mówiłam mu dzień dobry i tyle razy odpowiadał cześć, że nie ma sensu już się męczyć :P jesteśmy na "ty" w końcu gdzieś trzeba mieć znajomości, a z listonoszem tym bardziej :D )
Zatem przyszła sobie taka oto paczka

W której była kolejna paczka. :D

 W której był Harry Potter!!! :D

Książki są używane, jednak ich stan wyceniam na dobry do bardzo dobrego. Kupując nówki w sklepie zapłaciłabym 89 zł. Na tą okazję natrafiłam całkiem przez przypadek wpisując po prostu w google "Harry Potter sprzedam". takim sposobem znalazłam się na Gumtree i znalazłam dziewczynę, która te trzy książki sprzedała mi za 47 zł. W cene tą wliczona jest już przesyłka więc myślę, że się opłacało. Takim oto sposobem jestem szczęśliwą posiadaczką czterech części Pottera! Pozostały jeszcze trzy, ale myślę, że dam radę :)
17 styczeń
Ten dzień zdecydowanie zaliczam do jednych z najbardziej wykańczających w miesiącu. Otóż zachciało mi się przemeblowania :D Od dłuższego czasu szafka stojąca w szopie mnie intrygowała. Pozbawiona drzwiczek wyglądała jak półka na książki i taki też był mój zamysł. Dzięki pomocy kuzynki zdołałam ją przytaszczyć do domu i ugościć jak honorowego gościa, a co ważniejsze pozapychać ją książkami :D

Wydaje się być mała a co za tym idzie lekka? Jak najbardziej mylne myślenie. Meble te są takie ciężkie, że sama nie mogę wyjść z podziwu jak jestem w stanie je przestawiać z kąta w kąt.
 Oprócz przemeblowania zahaczyłam w tym dniu o biedrę i? i wyszłam z niej z przytulnym, cieplusim, milusim kocykiem, który idealnie wpasował się w mój pseudo dywan :D



Jak widzicie z jednej strony ma puszek, a z drugiej panterkowy wzorek szalenie podobny do tego, który ma mój pseudo dywan :) Jego cena lekko mnie odstraszała jednak na spółkę z mamą warto było w niego zainwestować zwłaszcza, że nie tylko ładnie wygląda, ale na prawdę grzeje jak... no :D
Nie wiem jak u Was, ale u mnie właśnie w tym dniu spadł pierwszy porządny śnieg. Nie taki co zleci i znika w pizdu :D Ten utrzymuje się do dziś! :) a ja uwielbiam śnieg :)
22 styczeń 
Tamtaramtam! Moje pierwsze denko nastąpiło WŁAŚNIE DZIŚ :D
Nie ma się czego spodziewać - bynajmniej po mnie xDD po prostu skończył mi się szampon do kłaków :D Mowa o nim była tutaj -> [klik], ale pozwolę sobie Wam przypomnieć jak wyglądał (co prawda już przepołowiony bo musiałam się dostać do resztek)



Szampon w całości wykorzystałam sama. Troszkę się zdziwiłam na ile mi starczył dlatego bardzo gorąco polecam jego kupno, nawet jeżeli nie przyniósł by żadnych efektów na głowie, to z pewnością w portfelu tak. Kupiłam go pod koniec sierpnia, teraz jest koniec stycznia czyli 4 miesiące szamponu za 7 zł. Moim zdaniem się opłaca.
23 styczeń
Kupno nowego szamponu z Ziaji tym razem padło na biały, którego odżywkę posiadam od dłuższego czasu [klik]. Nie wiem czy mi się wydaje czy było tak zawsze ale mam lekkie wrażenie, że cena poszła w górę(ale pewnie tylko mi się wydaje) biorąc jednak pod uwagę okres na jaki starcza mi taki szampon są to grosze! :)

24 styczeń
Tego dnia dostałam koperty z zaproszeniami na dzień seniora, które miałam rozdać ludziom. Zajęło mi to jakieś dwie godziny, ale było fajnie (mimo że chodziłam sama, to mam z tego większą satysfakcję niżeli miałby mi ktoś pomagać... z resztą pisałam do koleżanki to się słowem nie odezwała, a non stop na fejsie siedziała, moja przyszywana siostra prędzej by przyjechała a mieszka 3 km ode mnie!)

dzień później je rozdałam. Nie pytajcie jak pizdziło :P ale posiedziałam trochę u jednych starszych ludzi, którzy są mega mili! i w ogóle :) musiałam odmrozić swoje "kończyny"

Tak w zasadzie to do końca miesiąca już nic się nie działo. Czekam na książkę o której dowiecie się zapewne dopiero w lutym, byłam w mieście na dniach i organizuję dzień Seniora! :D Postaram się przytarmosić z niego parę fotek. Jest również w planie śpiewanie :P to by było chyba na tyle. Z dumą mogę zakończyć podsumowanie stycznia nowiną iż
LINKINI BĘDĄ W POLSCE!
Dowiedziałam się o tym dokładnie 31 stycznia znaczy się wczoraj! Mają wystąpić 5 czerwca na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Trochę jestem zawiedziona ponieważ to 349km ode mnie, ale może jakimś cudem się uda... tymczasem, statystki bloga w styczniu 2014 roku prezentują się następująco:

Statystyki blogu styczeń 2014
1. Opublikowane komentarze: 269 (+50)
2. Odsłony: 3 952 (+666) << :)
3. Obserwatorzy: 18 (+2)
4. Wpisy: 106 (+8)
5. Dni egzystencji bloga: 322 dni (01.02.14’)
6. Liczba osób dodających mój blog do obserwowanych: 2

Share
Tweet
Pin
Share
8 komentarze
Nudzę się tak bardzo, że postanowiłam do Was napisać notkę w zasadzie o niczym. Pewnie większość z Was stwierdzi jednak, że coś się tam działo, ale dla mnie to takie malutkie szczególiki, które z pewnością większość umieszczę w podsumowaniu stycznia 2014.
Obudziłam się o 8:00 trzeba było ogarnąć mieszkanie, zrobić obiad... jako, że wyszło słońce po nie powiem jak długim okresie czasu kiedy go nie było, wyszłam porobić parę fotek oszronionym drzewom itd. Lustrzanki nie mam więc cudów na kiju się nie spodziewajcie :)





Później pojechałam do miasta i zaopatrzyłam się w nowy szampon z Ziaji ponieważ mój stary poległ śmiercią "wykończeniową". Tym razem zdecydowałam się na szampon intensywnie odbudowujący do włosów zniszczonych.

Jeśli już tu piszę to przy okazji chciałabym poinformować, że chcę sprzedać (póki co) dwie książki. Lub je wymienić za Pottera, Gobelina Henrego H. Neffa. oczywiście jednym wielkim żartem byłoby wymiana jednej mojej książki na jedną z tych co ja chcę dlatego jak już to wymienię 2 na 1 lub jak mi koleżanka odda pozostałe to nawet 3 za 1.


Od wczoraj gnębi mnie też chęć założenia konta na AdSense. Macie swoje + i - używania tego? Z czym to się je i w ogóle. Za wszelkie info będę wdzięczna, bo szczerze ja raz się wkopałam w sprawe internetową i nie uśmiecha mi się wpisywać danych swoich. (pewnie każdy z Was wie co to Pobieraczek.pl więc nie muszę wyjaśniać gdzie się wje*ałam)

Niestety jak się w jedno wkopałam to teraz przed każdym założeniem gdziekolwiek konta czytam regulamin choćby mi to miało miesiąc zająć... najnormalniej się boję.... 
A na koniec mała zapowiedź wpisu podsumowującego. Nie dam Wam nic na tacy :D "rozmycie gussowskie" w PS'ie górą :D

Ja tymczasem życzę Wam spokojnej przespanej nocy i do zobaczyska :)


Share
Tweet
Pin
Share
10 komentarze
Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych, bynajmniej jego pierwszą połowę, a to za sprawą zakupów na które wyruszyłam kiedy tylko posprzątałam w domu. Zmotywowała mnie do nich jakoby jedna z blogerek na pingerze, nie tyle poprzez jakieś namowy jak poprzez to, że spodobało mi się to co ona chciała a ja być gorsza nie chciałam :)
W planie miałam jedynie buty, do których przymierzałam się od dawien dawna. Takie ni to botki ni nie wiem co. Na nazwach się nie znam więc proszę o wybaczenie w tej kwestii :) Jednak napatoczyły się też inne malutkie rzeczy, niby zwykłe dostępne dla każdego jednak jak ktoś nie mieszka w mieście, nie posiada prawka to ten dostęp jednak się kurczy do minimum...

Ale do rzeczy.
Buty są moją miłością od pierwszego wejrzenia.  Zobaczyłam je i od razu pokochałam. Co prawda nie planowałam zakupu w takiej cenie, ale one mnie do siebie przywoływały. Miałam jeszcze dylemat czy je kupić stąd zdjęcia jeszcze w sklepie na nodze.




Kosztowały mnie one 88 zł, ale czego się nie robi dla takich cudów. 

Następnie wraz z koleżanką wybrałyśmy się do drogerii, a tam przypomniało mi się, że dłużej nie wytrzymam z szamponem "bambino", który używa moja mama. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ten szampon jest katastrofalny w skutkach. W ogóle nie myje, a może inaczej - wyjdzie na to samo jeśli bym go w ogóle nie używała i zmoczyła włosy w wodzie, do tego się nie pieni. Dlatego mając odżywkę z Ziaji, którą sobie chwalę kupiłam również z tej samej linii szampon tyle, że o innym działaniu.


Uwiódł mnie zapach szamponu. Z resztą jak widać na zdjęciu ma zadatki miodu, a miodzio pachnie pięknie :) zobaczymy jak będzie się sprawować na moich włosach.
Za szampon zapłaciłam 6,89 zł.
No i ostatnia rzecz, czyli moja mini obsesyjka na punkcie makulatury :P tym razem użyteczna - małe samoprzylepne karteczki, które mam zamiar spożytkować na słowniku od angla i zeszytach do angielskiego, które sobie założyłam i uczę się z nich samodzielnie.! Nie zwracajcie uwagi na to, że książki są z technikum, zostawiłam je bo nie potrafię się z nimi rozstać. Wiedziałam, że do czegoś się przydadzą :)




Karteczki wynalazłam jak z resztą widać na opakowaniu z Tesco za 3 zł z groszami. Jest ich 500 każdego koloru po 100. Mam nadzieję, że będą mi służyć. 
A jak Wam minął dzień? Macie jakieś nowości? Kupiłyście coś dzięki czemu cieszycie się jak przysłowiowe szpadelki? :)
 
Share
Tweet
Pin
Share
8 komentarze
Kolejne wpisy będą na temat włosów bynajmniej mam takich plan. W całości przedstawia się on tak:
Na pierwszy ogień pójdzie Odżywka z Ziaji
Nie jestem specjalistom w pisaniu recenzji, jednakże się postaram. Zatem:
Informacje od producenta:
Aktywny preparat bez spłukiwania o niskim pH, który zamyka łuski i regeneruje włosy aż po same końce. Dostarcza niezbędnych składników odżywczych włosom zniszczonym zabiegami fryzjerskimi.
Działanie:
- uzupełnia niedobór składników budulcowych,
- skutecznie wzmacnia wewnętrzną strukturę włosów,
- zapewnia im natychmiastową regenerację,
- zwiększa wytrzymałość włosów na uszkodzenia.
Efekt: włosy mocne, odbudowane, gładkie.
Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Ceramide 3, Ceramide 5 II, Ceramide 1, Phytosphingosine, Cholesterol, Sodium Lauroyl Lactylate, Carbomer, Xanthan Gum, Panthenol, Propylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Trilaureth-4 Phosphate, Cyamopsis Tetragonalobus Gym, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Coumarin, Citric Acid
Dostępność i cena:
Jestem przekonana, że odżywkę tą znajdziecie w każdej drogerii. Ja zakupiłam ją w drogerii zwanej "A proppos" jednak nie jestem pewna czy to jest jej właściwa nazwa więc lepiej jak powiem, że była to stara Aster. Cena 6,99 co pewnie cieszy nie tylko mnie. :)
Moja opinia:
Jestem z tej odżywki zadowolona. Po jej użyciu moje włosy dobrze się rozczesuje i są miękkie w dotyku. Ponadto czuje jakbym miała ich więcej co jest mi na rękę, gdyż mam cienkie włosy. Odżywka ma ładny zapach, w którym wręcz się zakochałam i pozostaje on dłuższy czas na włosach. Jej konsystencja jest kremowa.
Najbardziej chyba jednak ucieszyło mnie to, że jest to odżywka bez konieczności spłukiwania. Nakładamy i możemy cieszyć się dniem bez konieczności odczekania 10-30 min by spłukać produkt.

Każdy ma własne zdanie na temat tej odżywki. Jednym pomaga innym nie, jeszcze inni nie odczuwają aż tak drastycznych zmian po za zapachem czy miękkością włosów. Ja jestem zadowolona i bez wyrzutów sumienia daję tej odżywce 9/10. Na pewno kupię kolejną kiedy tylko ta mi się skończy lub dokupię kolejną z tej samej serii, ale działającą pod innym kontem. A Wy co uważacie na temat tego produktu? Polecacie? Odradzacie? :)
Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarze
Older Posts

O mnie

Moje zdjęcie
Oxfordka
Dziewczyna pisząca opowiadania - chociaż żadne nie doczekało się zakończenia, fanka Linkin Park, maniaczka gier komputerowych. Optymistka, marzycielka, zakochany w sobie narcyz, śpiewaczka sama sobie - nigdy na siłę, kombinatorka. To mój blog, moje miejsce, moje słowa. Co z tego, że brak w nich formalnego tonu? Mój świat, moje kredki :) "Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie na które trzeba dłużej poczekać"
Wyświetl mój pełny profil

Łączna liczba wyświetleń

Sparkline

Obserwatorzy

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates