Nowości w mojej szafie i nie tylko :)

by - 20:04

Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych, bynajmniej jego pierwszą połowę, a to za sprawą zakupów na które wyruszyłam kiedy tylko posprzątałam w domu. Zmotywowała mnie do nich jakoby jedna z blogerek na pingerze, nie tyle poprzez jakieś namowy jak poprzez to, że spodobało mi się to co ona chciała a ja być gorsza nie chciałam :)
W planie miałam jedynie buty, do których przymierzałam się od dawien dawna. Takie ni to botki ni nie wiem co. Na nazwach się nie znam więc proszę o wybaczenie w tej kwestii :) Jednak napatoczyły się też inne malutkie rzeczy, niby zwykłe dostępne dla każdego jednak jak ktoś nie mieszka w mieście, nie posiada prawka to ten dostęp jednak się kurczy do minimum...

Ale do rzeczy.
Buty są moją miłością od pierwszego wejrzenia.  Zobaczyłam je i od razu pokochałam. Co prawda nie planowałam zakupu w takiej cenie, ale one mnie do siebie przywoływały. Miałam jeszcze dylemat czy je kupić stąd zdjęcia jeszcze w sklepie na nodze.





Kosztowały mnie one 88 zł, ale czego się nie robi dla takich cudów. 

Następnie wraz z koleżanką wybrałyśmy się do drogerii, a tam przypomniało mi się, że dłużej nie wytrzymam z szamponem "bambino", który używa moja mama. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ten szampon jest katastrofalny w skutkach. W ogóle nie myje, a może inaczej - wyjdzie na to samo jeśli bym go w ogóle nie używała i zmoczyła włosy w wodzie, do tego się nie pieni. Dlatego mając odżywkę z Ziaji, którą sobie chwalę kupiłam również z tej samej linii szampon tyle, że o innym działaniu.


Uwiódł mnie zapach szamponu. Z resztą jak widać na zdjęciu ma zadatki miodu, a miodzio pachnie pięknie :) zobaczymy jak będzie się sprawować na moich włosach.
Za szampon zapłaciłam 6,89 zł.
No i ostatnia rzecz, czyli moja mini obsesyjka na punkcie makulatury :P tym razem użyteczna - małe samoprzylepne karteczki, które mam zamiar spożytkować na słowniku od angla i zeszytach do angielskiego, które sobie założyłam i uczę się z nich samodzielnie.! Nie zwracajcie uwagi na to, że książki są z technikum, zostawiłam je bo nie potrafię się z nimi rozstać. Wiedziałam, że do czegoś się przydadzą :)




Karteczki wynalazłam jak z resztą widać na opakowaniu z Tesco za 3 zł z groszami. Jest ich 500 każdego koloru po 100. Mam nadzieję, że będą mi służyć. 
A jak Wam minął dzień? Macie jakieś nowości? Kupiłyście coś dzięki czemu cieszycie się jak przysłowiowe szpadelki? :)
 

You May Also Like

8 komentarze

  1. oo, to gdzie dorwałaś te buciki, że w stacjonarnym sklepie je kupiłaś, hmmm? :) Na nodze wyglądają bardzo fajnie. Myślę, że tutaj te złote zdobienia robią wszystko, przez co te buty mogą wydawać się tandetne, lecz dla mnie przez to są niesamowicie ogryginalne :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając czasem twoje wpisy, na mysl przychodzi mi tylko jedno - czy to możliwe, żebyśmy były do siebie aż tak podobne? Buty, anglielski, makulatura, kolekcjonowanie książek, bzik na punkcie włosów, ograniczony budżet, życie na zadupiu, cieszenie, jak to mówisz, puchy, gdy kupi się coś drobnego, wieczna abstynencja, no smoker, oczywiście są i różnice, ale i jeszcze wiele podobieństw.

    Co do butów, tez bym je kupiła na twoim miejscu, są prześliczne! Też muszę zmienić szampon, bo rodzice zakupili Dave, a moje włosy są jak u miotły! Najlepszym dotychczas szamponem okazał się firmy Wella. Ale wiadomo, każdy ma inne ph skóry, inny rodzaj włosów itd. Co do angielskiego - jak znudzą ci się ćwiczenia samemu lub będziesz chciała sprawdzić swoje postępy w nauce - zawsze mamy skype i do pisania, i do gadania. Ale to tak na marginesie, bo zapewne masz z kim ćwiczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaaaa z sobą samą ćwiczę :) na razie jedynie piszę wiadomości do zeszyty potem chce z nich korzystać, ale kto powiedział że się człowiek przy pisaniu nie uczy :)

      Usuń
  3. Masz jakieś książki, które masz zamiar wyrzucić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie. Sama poszukuję książek po mega taniości by sterczały na mojej półce i jak na razie dorobiłam się 3 książek z biedronki autorstwa Tolkiiena :D

      Usuń
    2. Miałam na myśli naukowe- źle ujęłam.

      Usuń
    3. ach :) ale jedynie do technikum i nie wiem czy akurat takie byś potrzebowała. I koleżanka moja jedna chce jakieś ode mnie brać, ale pewnie reszta zostanie.

      Usuń
  4. buty świetne! A wafli ze sklepu nienawidzę, bo dla mnie są zbyt słodkie, czuć cukier w zębach u ogólnie nie smakują mi. Dlatego jem tylko domowe zrobione przez moją mamę albo mnie ;D Lubię też z masą z mleka skondensowanego. Gotujesz puszke i takim smarujesz bez żadnych dodatków i udziwnień.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli po przeczytaniu wpisu zostawisz tutaj swoje zdanie na jego temat, jest to dla mnie motywacja do dalszego pisania, jak i nauka jeśli coś jest nie tak.
Pozdrawiam - Powerfulleyes