Po krótce co u mnie słychać
1 wrzesień... początek roku szkolnego, zwiastun nadchodzącej jesieni i być może przełomowych zmian w mojej mini upartej tyci głowie. Kto wie. Ja tego nie wiem, Wy tego nie wiecie i nawet najstarsi górale tego nie wiedzą. :)
Tak na prawdę to nie mogę doczekać się październiku... to z powodu farbowania włosów, ale i kolejnych odcinków Pretty Little Liars. O tym właśnie chciałam z Wami pogadać :) pomyślałam, że pewnie każdy dawno już się pogmatwał w fabule tego filmu tak jak ja więc wpadłam na pomysł, żeby opisać po krótce każdy odcinek. W końcu i tak się jaram tym filmem więc będę o nim spamić więc czemu by nie :)
Aktualnie ściągam piosenki będące w tle tego serialu. Nie wszystkie oczywiście, ale te które wpadną mi w oko :) Mój angielski zeszycik ma coraz więcej zapisanych kartek, moje kalendarzyki się uzupełniają, koleżanka wróciła ze Szkocji, ćwiczę może trochę mniej motywacyjnie jak na początku ponieważ nie widzę żadnych efektów. Oczywiście ja tutaj nie piszę, że ćwiczenia Ewki są złe bo są zajebiste. Wiem, że to z mojej własnej winy nie widać efektów ponieważ... ćwiczę, ale nie stosuję żadnej diety. Jem to co mam w lodówce, co kupi mama. Przecież nie powiem jej - kup to czy tamto bo tego nie zjem bo mi nie pasuje. Nie. Jem to co jest. Chcę się Wam pochwalić za to, że ograniczyłam picie coli do minimum czyli - kiedy mama kupi to pije a jak nie kupi to nie pije. Koniec kropka i tyle :) Muszę Wam jeszcze powiedzieć, że po ostatnich 6 minutówkach źle się czułam... byłam jakby bezwładna totalnie wypłukana z sił, do tego jeździło mi w brzuchu jakbym niedługo jego zawartość miała wyrzucić na podłogę. Położyłam się na 15 min i było już lepiej nie wiem czy to było spowodowane, ale myślę, że tym, że szybko się męczę, a te ćwiczenia są wykonywane w takim tempie szybszym by przyśpieszyć pracę naszego serca. Mimo to są fajne :)
We wtorek motywem przewodnim będzie hasło - JEST GRZYWCZKA? JEST DUPECZKA!
Tak, powracam do grzywki, bardziej pod pretekstem spotkania się z fryzjerką niż z własnych chęci, ale czasami mam dni, że chciałabym do niej wrócić... odmłodzić się :) i właśnie nadszedł ten czas. Ostatnio byłam w mieście i jestem z siebie w pewien sposób dumna. Nie będę się tu rozpowiadać, ale walczę ze swoją fobią społeczną i myślę, że powoli do przodu :) Na koniec wciskam kalendarze bo dawno ich nie było
Na dziś to tyle. Może się jeszcze odezwę :) I wpis na bank będzie o Pretty Little Liars także jak ktoś chce niech czeka a jak nie nie pomija szerokim łukiem :)
Pozdrawiam :)






3 komentarze
Ach, ty czerwonowłosa :D Ale nie rozjaśniaj, ok?
OdpowiedzUsuńCo do ćwiczeń: ja też ćwiczyłam codziennie i szybko opuściła mnie motywacja (po 3 tyg. - mój osobisty rekord). Potem znalazłam, że powinno się ćwiczyć 1-2 razy w tygodniu. Myślę też, że przed ćwiczeniami takimi codziennymi, wysiłkowymi, powinno się najpierw poprawić kondycję, by organizm wytrzymywał więcej i lepiej. Dlatego najlepiej zacząć właśnie od roweru, skakanki, biegania na krótkie dystanse. Trzeba zadbać też o rozciąganie mięśni, ponieważ gdy mięśnie nie są porozciągane, przy dużym wysiłku łatwo o kontuzje, nawet jeżeli zawsze robimy porządna rozgrzewkę. Ja osobiście złapalam za working out i taniec :D Powiem ci, że wytrzymałam te 3 tyg. tylko dzięki tańcowi :D
Bardzo ładne kalendarzyki.
Chciałabym dorwać Twoje włosy i zrobić je po mojemu, ciekawa jestem jaki byłby efekt :)
OdpowiedzUsuńHahah czytasz w moich myślach! nie tak dawno sobie myślałam, czy byś je do normalnego stanu doprowadziła :D
UsuńBędzie mi bardzo miło jeśli po przeczytaniu wpisu zostawisz tutaj swoje zdanie na jego temat, jest to dla mnie motywacja do dalszego pisania, jak i nauka jeśli coś jest nie tak.
Pozdrawiam - Powerfulleyes