Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych, bynajmniej jego pierwszą połowę, a to za sprawą zakupów na które wyruszyłam kiedy tylko posprzątałam w domu. Zmotywowała mnie do nich jakoby jedna z blogerek na pingerze, nie tyle poprzez jakieś namowy jak poprzez to, że spodobało mi się to co ona chciała a ja być gorsza nie chciałam :)
W planie miałam jedynie buty, do których przymierzałam się od dawien dawna. Takie ni to botki ni nie wiem co. Na nazwach się nie znam więc proszę o wybaczenie w tej kwestii :) Jednak napatoczyły się też inne malutkie rzeczy, niby zwykłe dostępne dla każdego jednak jak ktoś nie mieszka w mieście, nie posiada prawka to ten dostęp jednak się kurczy do minimum...
Ale do rzeczy.
Buty są moją miłością od pierwszego wejrzenia. Zobaczyłam je i od razu pokochałam. Co prawda nie planowałam zakupu w takiej cenie, ale one mnie do siebie przywoływały. Miałam jeszcze dylemat czy je kupić stąd zdjęcia jeszcze w sklepie na nodze.
W planie miałam jedynie buty, do których przymierzałam się od dawien dawna. Takie ni to botki ni nie wiem co. Na nazwach się nie znam więc proszę o wybaczenie w tej kwestii :) Jednak napatoczyły się też inne malutkie rzeczy, niby zwykłe dostępne dla każdego jednak jak ktoś nie mieszka w mieście, nie posiada prawka to ten dostęp jednak się kurczy do minimum...
Ale do rzeczy.
Buty są moją miłością od pierwszego wejrzenia. Zobaczyłam je i od razu pokochałam. Co prawda nie planowałam zakupu w takiej cenie, ale one mnie do siebie przywoływały. Miałam jeszcze dylemat czy je kupić stąd zdjęcia jeszcze w sklepie na nodze.
Kosztowały mnie one 88 zł, ale czego się nie robi dla takich cudów.
Następnie wraz z koleżanką wybrałyśmy się do drogerii, a tam przypomniało mi się, że dłużej nie wytrzymam z szamponem "bambino", który używa moja mama. Nie wiem jak u Was, ale u mnie ten szampon jest katastrofalny w skutkach. W ogóle nie myje, a może inaczej - wyjdzie na to samo jeśli bym go w ogóle nie używała i zmoczyła włosy w wodzie, do tego się nie pieni. Dlatego mając odżywkę z Ziaji, którą sobie chwalę kupiłam również z tej samej linii szampon tyle, że o innym działaniu.
Uwiódł mnie zapach szamponu. Z resztą jak widać na zdjęciu ma zadatki miodu, a miodzio pachnie pięknie :) zobaczymy jak będzie się sprawować na moich włosach.
Za szampon zapłaciłam 6,89 zł.
No i ostatnia rzecz, czyli moja mini obsesyjka na punkcie makulatury :P tym razem użyteczna - małe samoprzylepne karteczki, które mam zamiar spożytkować na słowniku od angla i zeszytach do angielskiego, które sobie założyłam i uczę się z nich samodzielnie.! Nie zwracajcie uwagi na to, że książki są z technikum, zostawiłam je bo nie potrafię się z nimi rozstać. Wiedziałam, że do czegoś się przydadzą :)
Karteczki wynalazłam jak z resztą widać na opakowaniu z Tesco za 3 zł z groszami. Jest ich 500 każdego koloru po 100. Mam nadzieję, że będą mi służyć.
A jak Wam minął dzień? Macie jakieś nowości? Kupiłyście coś dzięki czemu cieszycie się jak przysłowiowe szpadelki? :)



