Menu

Efekt kursora dostarczyły profilki.pl

Powerfulleyes

Cóż to był za piękny sen. Nie mogłam się oprzeć by go Wam nie opowiedzieć więc opowiadam :D
Główną rolę oczywiście gra Mike Shinoda, ale może zacznę od początku.

Jechałam z klasą na wycieczkę do USA. Właśnie przechodziliśmy jedną z większych ulic otoczoną monstrualnymi wieżowcami, kiedy przed nosem śmignęła mi postać Shinody. Jak to ja - desperatka z zawodu :D nawet się nie zastanawiałam co robię tylko pędem pobiegłam za Mike'em :D
Na początku zgubiłam go w tłumie jednak ludzie, którzy mi go zasłaniali wszyscy co do jednego szli w jednym kierunku wiec się przecisnęłam między nimi i go zobaczyłam! :D wsiadał do autobusu z bagażami. Miał na sobie czapkę  o jasno brązowym kolorze i siedział całkiem z przodu. Zapukałam w szybę cała zapłakana. Spojrzał na mnie zdziwiony nie wiedząc co się stało. Pokazałam mu na migi, że chciałabym, żeby mi się podpisał. Jak mu pokazałam "niewidzialny długopis a moja ręka służyła za kartkę to zrozumiał" :D
Uśmiechnął się i wyszedł z autobusu. Pierwsze co to powiedział, że jeszcze w życiu nie widział tak zdesperowanej dziewczyny co by chciała jego podpis. Ja oczywiście zdążyłam się już poryczeć, powiedziałam mu, że jestem z Polski, a on tam był raz w życiu i to niesamowite spotkać go od tak, zamienić z nim parę słów. Powiedział, że mnie zapamięta. Potem szukałam kartki w plecaku. Tak się składa, że miałam jedynie swój brudnopis w którym zapisuję opowiadania ołówkiem. Wszystkie kartki były albo rozpoczęte albo całe zabazgrane. Stwierdziłam, że poświęcę opowiadanie i pozwoliłam mu się na nim podpisać. Do głowy przyszło mi, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. (Nie mam zielonego pojęcia, skąd nagle zaczęłam mówić poprawną angielszczyzną, ale to szczegół) Spytałam się czy mogłabym sobie z nim cyknąć fotkę, a on że nie ma sprawy. Taka sweet focia wyszła :D Mike jak zwykle strzelał miny :D
Potem zauważyłam, że na jego miejscu w autobusie siedzi jego żona Anna.



<o taką właśnie miał czape!>
Anna to bardzo miła kobieta, nie chcąc się chwalić miałam okazję, zamienić z nią parę słów podczas jej dyskusji, na temat jednej z książek. :)
Pomachaliśmy do niej zza szyby, na co się uśmiechnęła i powiedziała do Shinody - "thank u" wskazując na mnie. Zrozumiałam, że chodziło jej o to, że dziękuje swojemu mężowi iż poświęcił mi odrobinę swojego cennego czasu. Zrobiliśmy sobie fotki, podpisał mi się w moim magicznym zeszycie, uścisk na do widzenia, po czym wszedł do autobusu. Anna wyszła z niego i stanęła obok mnie. Pomachałam mu i się najzwyczajniej rozkleiłam. <ponownie>. Po czym Mike się uśmiechnął, a ja z jego żoną poszliśmy na miasto.
Widać było, że wraca z zakupów bo miała torbę taką papierową. Szłyśmy razem w milczeniu, ja oczywiście wycierałam łzy bo się jeszcze nie mogłam pozbierać z wrażeń. W końcu znalazłyśmy się pomiędzy takimi zwykłymi blokami (ale na prawdę były ogromne jak wieżowce!)
Stanęłyśmy obok jednego z wejść. widniał na nim numer 2/7. Anna powiedziała, że właśnie tutaj mieszkają. Znów się popłakałam z samego faktu, że wiem gdzie mieszka Shinoda (głupia ja:D ) i wtedy dostałam sms od swojej wychowawczyni. Dopiero zdałam sobie sprawę, że... zgubiłam ich :D było napisane, że w jednym ze sklepów zostawili informacje dla mnie i tam mi wszystko wyjaśnią. Gdy spojrzałam na otoczenie faktycznie na takich jakby flagach reklamowych pisało, ze jedna z dziewczyn się zgubiła i po informacje gdzie znajduje się jej klasa ma zwrócić się do tego i tego sklepu. :D :D. Spojrzałam na okolicę, by zapamiętać to co widzę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to właśnie brak willi, apartamentu tylko zwykłe bloki. W takich warunkach mieszkał Shinoda, ale był szczęśliwy. I miał (MA!!!) Bardzo ale to bardzo miłą żonę, która już zapraszała mnie na herbatę, bym sobie obejrzała jak mieszkają. Przytuliłam się do niej mówiąc, żeby powiedziała Shinodzie jak mam na imię gdzie mieszkam i w ogóle, żeby o mnie nie zapomniał i... koniec snu. Budząc się miałam autentycznie łzy w oczach :D, ale kurde takie sny to ja codziennie mogę mieć.!
I nawet mi się jakoś tak lepiej wstawało... taka przepełniona byłam spokojem, radością i świadomością (mimo, że nie prawdziwą), że znam Shinodę i będzie o mnie pamiętał :D
Uff mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca. Ja tymczasem się z Wami żegnam i życzę miłego dnia :)
Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarze

Ja i moje sny...
Sen jest to jedna z przyjemniejszych części "spędzania nocy" bynajmniej dla mnie. Jeszcze jak śnią się na prawdę miłe to już całkiem, człowiek po przebudzeniu się jest aż zły, że się wybudził. Ja swój dzisiejszy sen muszę zapisać, żeby go pamiętać bo jeśli tego nie zrobię to pewnie za tydzień, miesiąc czy rok już go nie będę pamiętać a był bardzo miły.


I have a dream... a good dream...

Jego głównym bohaterem był Mike Shinoda. Śniło mi się, że stałam w bardzo dużej grupie osób szykujących się do zdjęcia wraz z zespołem Linkin Park. Wiedziałam, że druga taka szansa może się już nie przydarzyć dlatego przedarłam się przez tłum odnajdując Shinodę. Kiedy mnie zobaczył, zachowywał się tak jakbyśmy się znali od lat... był bardzo miły i przyjazny czego pewnie i w realu nie mogłabym mu zarzucić względem swoich fanów.  Stanęliśmy koło siebie przygotowani do zdjęcia, no i potem zaczęła się konwersacja. Opowiedziałam Mike'owi, że jeszcze nigdy nie byłam na ich koncercie. Bardzo bym chciała, ale zawsze jak nie ma kasy, to problem z dojazdem lub jeszcze coś innego. Shinoda uśmiechnął się i powiedział, że właśnie w tej chwili będzie losowanie osób, które będą mogły iść na koncert totalnie za darmo. Przed naszą grupą ludzi, którzy ustawili się do zdjęcia stał pewien jego mość i wyczytywał w sposób bardzo wkurzający - jak ci prowadzące różne konkursy typu mam talent... zwycięzcą jest.... i godzina ciszy aż wydusi z siebie imię i nazwisko. Zatem tak było i tym razem. Facet wyczytywał powoli imiona poszczególnych osób jednak ja nadal nie słyszałam swojego imienia. Chwyciłam rękę Shinody prawie wbijając w nią swoje paznokcie z nerwów. Chciałam jak cholera by mnie również wyczytano i stało się! Padło moje imię i nazwisko. W tym momencie przeszło przeze mnie tyle skrajnych emocji, że sama nie wiem jak to opisać. Radość, ulga, niedowierzanie... rzuciłam się na Shinodę z radości i zaczęłam płakać. Ze szczęścia oczywiście. Mike śmiał się. Nie mógł uwierzyć, że aż tak zależy mi na zaledwie jednej godzinie koncertu... powiedział jedynie - "widzisz? udało się!", a ja zaczęłam tylko jeszcze bardziej płakać. No i sen się skończył bo mi pilot od wierzy zleciał z łóżka... co dziwne obróciłam się na łóżku o 180 stopni mając nogi na poduszce, a głowę podpartą kołdrą. 

Lubię takie sny gdzie mogę być w miejscach, w których pewnie nigdy w życiu nie będę. Linkini mają tyle fanów, że nie będą mieli czasu, ani możliwości by zamienić ze mną zbyt wielu słów, Shinody nie da się dotknąć bo ochroniarze się do niego przykleją, a ja nie umiem angielskiego a oni polskiego by się dogadać aż tak idealnie :D po to są właśnie sny. By marzyć, by mieć kawałek swojego własnego świata w sposób prawie że namacalny. Sny są by uwierzyć w siebie, swoje możliwości i że świat nie jest wielkim potworem, który pożera wszystkich i wszystko w całości poprzez jedno spojrzenie. Warto marzyć i śnić... nie wiadomo kiedy i w jaki sposób czasem jeden z Twojego snu może przydarzyć Ci się na prawdę :) ja tymczasem zostawiam Was z masą Shinodowych zdjęć gifów:)
Miłego dnia :)












Share
Tweet
Pin
Share
3 komentarze
Bez żadnych wstępów pomijając takowy, że za oknem pada i bardzo lubię takie deszczowe pogody <3





.... To po raz drugi wygrałam książkę na stronie lubimyczytac.pl! Tym razem konkurs był przeprowadzany na fejsie i z powodu dużego zainteresowania, twórcy postanowili zwiększyć liczbę osób wygranych, także nie myślcie sobie, że ja jedna wygrałam. Nie, nie aż takim geniuszem raczej nie jestem! :)
No to teraz tylko czekać na przesyłeczkę z książką pt. "Piąta fala"

                         

moim mottem chyba zacznie być powiedzonko Mike'a Shinody

A mianowicie "I'm genius!"
No bo chyba jakiś tam geniusz jestem jeśli jestem jedną ze zwycięzców. Serdecznie gratuluję również pozostałym :*
Koniec ogłoszeń parafialnych ^^

Share
Tweet
Pin
Share
3 komentarze

Wybaczcie nie mogłam się powstrzymać :D
Otóż. Mike Shinoda jest jednym z założycieli zespołu Linkin Park, którego jestem fanką. 

Z racji, że słowo fan jest określane na wiele różnych sposobów nie będę pisać jakim fanem jestem. Po prostu fan i tyle. ^^
Wszyscy szaleją na punkcie Chestera no ja szaleje na punkcie Shinody :D i tak oto napotkałam na necie zdjęcie, które usilnie nakłania mnie by pokazać je wszystkim ! :D tak więc pokazuję! o! 
Wszystkim "Shinodziakom" Shinoda "śle" całusy :D mi ikonki na pulpicie mizia :D
Niektóre dziewczyny bardzo fajne opowiadania piszą o Linkinach. Naszło mnie jakoby na wspomnienia ponieważ ja sama mam w swoich zbiorach jedno opowiadanie gdzie występują Linkini i jestem bardzo emocjonalnie związana z tym opowiadaniem. Moja przygoda z Linkinami zaczęła się 27 grudnia 2003 roku kiedy to wkurzona ciągłym emitowaniem na niemieckiej Vivie kawałka Faint stwierdziłam "ok zobaczę ten teledysk do końca czym to się ludzie w tym tak jarają" Byłam dotychczas sprzymierzeńcem wszystkiego co zagraniczne i wszystkiego co "hip-hopowe" dlatego od razu Mike wpadł mi w ucho, a co za tym idzie cały zespół. Piosenka szybko, dynamiczna, z pazurem i pierwszy raz spotkałam się z takim mieszaniem klimatów muzycznych jak hip-hop i rock. Wtedy Linkini mieli miano Nu-metalowców :D
Parę tygodni temu mój kumpel z klasy słuchał czegoś więc spytałam co to. Powiedział, że Linkin Park. Z racji, że mi się podobał zaczęłam interesować się tym co on więc od razu spytałam czy mogę pożyczyć kasetę do domu. Zaczęło się kupowanie brava, popcornu potem wpatrywanie się w obrazki i tak się zaczęło :)  Meteora podkręciła klimat na Lying From You. Potem zostałam nazwana jako szkolna Linkinka, śpiewając w szkole "Numb" i "Papercut". No i trwam z Linkinami do dziś :) miałam okazję zaprezentować innym w swoim wykonaniu:
Numb
Papercut
The Liittle Things Give You Away
Burn It Down
w planie mam Lost In The Echo :)
oke nie będę już Was zanudzać :) Zostawiam Was z paroma zdjęciami :)






Trzymkajcie się ciepełko ^^
Pozdrawiam Pani M.
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Older Posts

O mnie

Moje zdjęcie
Oxfordka
Dziewczyna pisząca opowiadania - chociaż żadne nie doczekało się zakończenia, fanka Linkin Park, maniaczka gier komputerowych. Optymistka, marzycielka, zakochany w sobie narcyz, śpiewaczka sama sobie - nigdy na siłę, kombinatorka. To mój blog, moje miejsce, moje słowa. Co z tego, że brak w nich formalnego tonu? Mój świat, moje kredki :) "Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko takie na które trzeba dłużej poczekać"
Wyświetl mój pełny profil

Łączna liczba wyświetleń

Sparkline

Obserwatorzy

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates