Dziś tematyka włosowa czyli nic nowego zwłaszcza po uzyskaniu mojego wymarzonego koloru!
Postanowiłam znów sprawdzić swoje siły przy robieniu warkoczyków przy skórze... z zawodu nie jestem fryzjerką a ekonomistką (według papieru) i nie wyszło mi to nader super, jednakże jak na moje możliwości ja jestem szalenie zadowolona.
Postanowiłam znów sprawdzić swoje siły przy robieniu warkoczyków przy skórze... z zawodu nie jestem fryzjerką a ekonomistką (według papieru) i nie wyszło mi to nader super, jednakże jak na moje możliwości ja jestem szalenie zadowolona.
Na tych zdjęciach możecie przy okazji zauważyć jakie mam już odrosty i jaki jest mój naturalny kolor włosów. By uzyskać na nich taką czerwień, która się już troszkę sprała, musiałam niestety użyć rozjaśniacza. Włosy mam teraz strasznie sztywne, jakbym je smarowała kalką albo takim najzwyklejszym woskiem czy świeczka... mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi... dlatego używam odżywki z Ziaji (białej), dzięki której moje włosy stają się gładkie i miękkie. Ja wiem, że zdania są podzielone na temat tych produktów, jednakowoż mi one pomagają.Te niby niewinnie wyglądające 3 warkoczyki robiłam przez godzinę czasu! i szczerze gdybym nie miała na nie chęci to nawet bym palcem nie ruszyła by je robić... teraz się martwię o zakup farby z RR Line, która dała mi właśnie taką czerwień. Z przesyłką kosztuje 20 zł jednakowoż prawie wszystkie swoje oszczędności wydałam na książki Pottoera :D
Przy okazji podaję Wam dostępne kolory. Ja osobiście używam "impact red"
Nieniejszym mam jednak nadzieję, że niebawem odpicuje swoje kłaczki bo ZAKOCHAŁAM SIĘ W CZERWIENI!
Tymczasem życzę Wam miłego wieczoru i do usłyszenia :)











