Pytania do samej siebie.
Czasami zastanawiam się jak można kogoś kochać, a jednocześnie go nienawidzić.. Jak można bać się o życie drugiej osoby, chcieć jej szczęścia, a z drugiej strony pragnąć, by poszła w przysłowiowe diabły? W moim życiu jest właśnie jedna taka osoba. I uświadomiłam sobie NIE DAWNO!!! że to już nie ta sama osoba, którą podziwiałam, której bezgranicznie ufałam... zmieniła się. Alkohol, imprezy... widząc mnie nie zapyta co u mnie tylko kiedy wraca mój brat... Nie raz stawałam w jej obronie lejąc się po mordach o samo "dobre jej imię" i co mnie za to spotkało? "Bezcenne" cześć i tyle. Pocałuj mnie w dupę! Wszyscy dookoła ją wykorzystywali i robią to do dziś, a ja zawsze chciałam by była szczęśliwa, by chociaż raz powiedziała - słuchaj dzięki, że byłaś przy mnie i nie straciłaś we mnie wiary. Chuja się doczekałam!
Miło było Cię poznać - smutno, że poznałam Cię drugi raz "INNĄ"
Żegnaj. No more tear because of u!!!!!!!
<przemyślenia Powerfulleyes'owe> -.-
2 komentarze
Znam to... widać, tak to już jest. Wczoraj sama dużo myślałam, jak to jest, że ma się odwagę w kogoś uwierzyć, uwierzyć w szczerość i dobro tkwiące w drugiej osobie, że coś jesteśmy w stanie zmienić na tym świecie na lepsze, uratować chodź jednego człowieka, nawet kosztem siebie, a tu ni huja wychodzi. Nie wiem, czy oni w ogóle mają to coś w sobie. Może jedynie pragniemy by mieli. Może jesteśmy już ostatnimi ludźmi na tej planecie.
OdpowiedzUsuńOch... wiem Gosiu doskonale co to znaczy :( niestety tak to w życiu bywa...
OdpowiedzUsuńBędzie mi bardzo miło jeśli po przeczytaniu wpisu zostawisz tutaj swoje zdanie na jego temat, jest to dla mnie motywacja do dalszego pisania, jak i nauka jeśli coś jest nie tak.
Pozdrawiam - Powerfulleyes